Reklama

Niemcy

  • Newsy
  • Statystyki
  • Trener

Loew - od ministranta do maga

Scena z filmu Soenke Wortmanna - "Deutschland. Ein Sommermaerchen" - jest doprawdy niezwykła. Juergen Klinsmann stoi z tyłu, przygląda się spod drzwi. A Joachim Loew tłumaczy taktykę drużynie przed tablicą. Tłumaczy, mówiąc jak mają się poruszać, ile metrów stać od siebie, jak się mają komunikować. W 2004 roku Klinsmann objął kadrę, ale już za jego kadencji kluczowy był Loew.

Zdjęcie

  Joachim Loew /AFP
  Joachim Loew
/AFP

W 2006 roku Niemcy - dowodzeni przez Juergena Klinsmanna - zajęli na mundialu trzecie miejsce. Bulwarowy "Bild", z którym Klinsmann miał na pieńku od niepamiętnych czasów (swego czasu, jeszcze jako piłkarz, oskarżony został o homoseksualizm), napisał na pierwszej stronie: "Prosimy zostań!". "Klinsi" jednak nie zamierzał żyć w Europie. Odszedł w glorii chwały związanej z występem niemieckiej drużyny na mundialu. A jego następcą - w połowie lipca 2006 roku - został ogłoszony dotychczasowy asystent, Joachim Loew.

Ciekawa karta trenerska

To był wybór w pełni świadomy. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że drogę wyznaczył Klinsmann, ale już o szczegóły podróży zadbał Loew. Ten ostatni - obejmując posadę selekcjonera Niemiec w wieku 46 lat - miał za sobą ciekawą kartę trenerską. Najpierw porzucił naukę w szkole trenerskiej - co na to Franciszek Smuda? - aby pełnić rolę asystenta Rolfa Fringera w VfB Stuttgart. Później został jego "tymczasowym następcą", jak zaznaczyła prasa. Jednak radził sobie na tyle dobrze, że prezydent VfB Gerhard Mayer-Vorfelder ogłosił, że Loew zostaje nieodwołalnie pierwszym trenerem. Wówczas przyszła pierwsza porażka! Loew prowadził drużynę, w której grał "magiczny trójkąt" - Krassimir Bałakow, Giovane Elber i Fredi Bobić (warto nadmienić, że pierwszym rezerwowym w ataku był nasz rodak, Radosław Gilewicz). Stuttgart grał w czołówce Bundesligi, a także w 1997 roku wywalczył Puchar Niemiec. W 1998 roku dotarł aż do finału Pucharu Zdobywców Pucharów, gdzie przegrał z Chelsea. Później Loew zaczął - mnie lub bardziej udaną - wędrówkę po Europie. Kolejne przystanki to: Fenerbahce Stambuł, Karlsruher SC, Adanaspor, FC Tirol Innsbruck, Austria Wiedeń.

W 2004 roku trafił do tworzonego właśnie sztabu Klinsmanna. Kiedy w 2007 roku awansował do finałów Euro w Austrii i Szwajcarii, "Bild" napisał, że uczynił futbol atrakcyjny nawet dla "gejów". Od kilku lat reklamuje kosmetyki Nivea. Niezwykle starannie ubiera się. Jego niebieski pulower z finałów Mundialu 2010 roku zrobił furorę. Nic dziwnego, że dziennikarka "Die Welt" Dagmara von Taube po przydługim wstępie wypaliła do Loewa: "Mówiąc wprost, zaliczany pan jest - zapewne ze względu na modne ciuchy - do grupy homoseksualnej. Co pan na to?". Loew odparł: "Cóż mam odpowiedzieć?". Dodał: "To tak jak z tupetem, co nie odpowiada prawdzie. Zresztą proszę zapytać moją żonę".

"Zawsze kąpie się nago"

Stefan Giannakoulis w stronie internetowej "n-tv" skomentował to dowcipnie: "Cóż poradzić? Loew o poranku nie potrzebuje więcej niż pół godziny w łazience, wychodzi czasami z mokrymi włosami, zawsze kąpie się nago, co sześć tygodni chodzi do fryzjera, używa perfum Lagerfelda, czasami Armaniego, lubi słodycze oraz czerwone wino, pali umiarkowanie - tylko "lighty", kocha ryzyko i był wcześniej ministrantem. Teraz już wszystko jasne".

Loew, zwany przez kibiców "Jogim", prowadzi reprezentację Niemiec wprawną ręką. Posiłkuje się najnowszą wiedzą. Ma obsesję, jeśli chodzi o posiadanie piłki przy nodze. Jeszcze niedawno piłkarze w Bundeslidze mieli ją - przeciętnie - 2,5 sekundy. Od reprezentantów wymaga, aby byli sekundę, góra półtorej. W dodatku każdy z nich musi ciągle być w ruchu. Gdy Klinsmann rozpoczął pracę z kadrą wkroczyli Amerykanie, Mark Verstegen oraz Shad Forsythe. Adam Rochstein, który teraz pracuje dla Smudy, jest właśnie z ich grupy - Athletes Performance. Dodatkowo Loew stawia na piłkarzy coraz młodszych. Wynika to i z badań nad fizjologią, jak i psychiką. Młode organizmy szybko się regenerują. A jeśli chodzi o psychikę, nie kalkulują - walczą o zwycięstwo.

W obliczu mundialu 2010 zabrakło kilku kluczowych piłkarzy, którzy wiele znaczyli w eliminacjach. Robert Enke odebrał sobie życie, kapitan Michael Ballack wypadł w ostatniej chwili, doznając kontuzji. Mimo to Loew nie zabrał Thorstena Fringsa, czy Thomasa Hitzlspergera, którzy mieli doświadczenie z turniejów MŚ 2006 i ME 2008. Wolał powołać bramkarza Manuela Neuera, czy Samiego Khedirę, którzy w maju 2010 roku legitymowali się trzema spotkaniami w kadrze, Thomsa Muellera, który miał jeden mecz, a także Holdera Badstubera, który nie rozegrał żadnego. Średnia wieku całej kadry na finały MŚ 2010 była poniżej 25 roku życia - najniższa od 1934 roku! Znalazło się w niej sześciu mistrzów Europy U-21 z 2009 roku ze Szwecji (co ciekawe Smuda stawia na siódmego z tej drużyny, Sebastiana Boenischa, a także na innego reprezentanta niemieckiej młodzieżówki, Eugena Polanskiego).

Taktyka, taktyka i jeszcze raz taktyka

Loew to dziś najwybitniejszy przedstawiciel "badeńskiej szkoły trenerów", do których zaliczają się również Ralf Rangnick, Juergen Klopp, Thomas Tuchel, czy Robin Dutt. Taktyka, taktyka i jeszcze raz taktyka, a także praca z młodzieżą. To jej kluczowe, wręcz fundamentalne założenia. Z Polską w Gdańsku Loew eksperymentował z ultra-ofensywą taktyką 1-4-1-4-1. Chciał nas stłamsić, zdominować, zmiażdżyć. Gdyby nie Wojciech Szczęsny mogłoby mu się udać. Wydawało się, że taka taktyka jest możliwa tylko ze słabszymi. Otóż nie - z Belgią na koniec eliminacji Euro 2012 - Niemcy też zagrali tym wariantem. Co ciekawe, taki wariant w Polsce próbuje w Lechu Jose Bakero...

Przy okazji losowania eliminacji Euro 2012 roku w Warszawie, doszło do kłótni o nowy kontrakt Loewa. Prezydent niemieckiej federacji Theo Zwanziger twierdził, że wszystko jest uzgodnione, a także potwierdzone przez podanie dłoni. Loew zaprzeczył. Zwanziger chciał się pozbyć dyrektora reprezentacji Olivera Bierhoffa, ale Loew na to nie pozwolił. Wytrzymał do mistrzostw świata w RPA, a po turnieju - na fali sukcesu i fetowania trzeciego miejsca - wymusił podpisanie nowego kontraktu. Rzecz jasna nie tylko dla siebie, ale także dla Bierhoffa oraz asystentów Hansiego Flicka oraz Andreasa Koepke. Zwanziger po jednej przegranej wojnie, nie zamierzał wszczynać kolejnej. W marcu 2011 roku ogłosił, że kontrakt z Loewem i jego współpracownikami będzie obowiązywał do lipca 2014 roku. Na jego mocy Loew zarabia 2,8 miliona euro. Kolejne z 1,5 miliona wykłada Nivea i inni sponsorzy.

W eliminacjach Euro 2012 Niemcy wygrali wszystkie swoje mecze! Już po zapewnieniu awansu bez problemu zwyciężyli z Turcją i z Belgią. "To ważne przesłanie dla konkurencji" - skomentował Loew. Oczywiście, że jest pozbawiony tupetu... Średnia 2,26 punktów na mecz - gdyby w całej historii stosować zasadę trzech "oczek" za zwycięstwo - jest najwyższą spośród wszystkich selekcjonerów reprezentacji Niemiec. A prowadzili ją dotychczas Otto Nerz, Sepp Herberger, Helmut Schoen, Jupp Derwall, Franz Beckenbauer, Berti Vogts, Erich Ribbeck, Rudi Voeller oraz wspominany już w tym tekście Klinsmann. Loew był selekcjonerem w 73 spotkaniach, odnosząc 51 zwycięstw, 12 razy remisując oraz przegrywając 10 spotkań (bilans bramek 180-58).

Roman Kołtoń