Euro2012
Kapler może czuć się pokrzywdzony
Rafał Kapler, który w zeszłym roku otrzymał "tylko" 57 tys. zł premii, ma prawo czuć się pokrzywdzony w stosunku do Ryszarda Trykosko. Torosko za nadzorowanie budowy PGE Areny w Gdańsku oprócz 20 tys. zł miesięcznie, otrzymywał w latach 2008, 2009 i 2010 po 60 tysięcy złotych premii.
Rząd, NCS podkreślają, że stadion jest bezpieczny, gotowy, a Ekstraklasa SA, słysząc uwagi policji, postanowiła odwołać Superpuchar. Optymistyczne zapowiedzi strony rządowej gwarantowały nam już oddanie Narodowego na czerwiec 2011 roku, a później wrzesień 2011 r., a jednak na mecz Polska - Niemcy pojechaliśmy do Gdańska.
W ogniu krytyki znaleźli się: szef NCS-u Rafał Kapler (całkiem zasłużenie) i minister Joanna Mucha, która często obrywa za błędy poprzedników. Jeszcze się pani Musze nie śniło, że będzie kierowała polskim sportem, gdy ktoś zaakceptował taki kształt Narodowego - bez możliwości wydzielenia sektorów zwaśnionych kibiców, czy bez bieżni na wypadek, gdybyśmy chcieli organizować kiedyś igrzyska olimpijskie.
Gdybym jednak tak mało wiedział o sporcie, jak nasza sympatyczna pani minister, to nie garnąłbym się tak często do mikrofonu. Nie broniłbym też z uporem maniaka zasadności wypłacenia 57 tys. zł premii Kaplerowi. Słysząc tę płomienną wypowiedź ("Pan Kapler wykonał tak ogromną, ciężką, trudną pracę, więc z mojej strony ogromne podziękowanie za ten niesamowity trud") pomyślałem, że Kapler zastępował dźwigi, setki robotników, a gdy trzeba było, to nawet wylewał beton. I nikt mu za to nie płacił 26 tys. zł na rękę co miesiąc, plus 56 tys. zł premii (za rok 2011).
Ale Kapler myśli inaczej. On ma prawo czuć się pokrzywdzony w stosunku do Ryszarda Trykosko, który nadzorował budowę PGE Areny, za co oprócz 20 tys. zł miesięcznie otrzymywał w latach 2008, 2009, i 2010 po 60 tysięcy złotych premii. Ludzie, pomyślcie - facet odpowiada za budowę o wiele mniejszej areny, niż Narodowy, a wypłacają mu większą premię?! Nic to, że wielu ludzi w tym kraju musi żyć za 1500 zł, a nawet jeszcze mniej. Panowie Kapler i Trykosko wpadli we właściwe tory i należy im się.
Trzeba jednak podkreślić, że podczas budowy stadionu w Gdańsku było stosunkowo najmniej wpadek. Tam schody nie groziły zawaleniem, ściany elewacji nie przeciekały. Na Narodowym zainstalowano też dach, który nie rozsuwa się w temperaturze poniżej plus pięciu stopni Celsjusza.
Nie przeszkadzało to i nie przeszkadza w robieniu hucpiarskich otwarć stadionu, hucznym przekazaniom go do użytki i wypłatom premii szefom Narodowego Centrum Sportu.
Zamiast Superpucharu mieliśmy bieg na 2 km pani minister sportu Joanny Muchy i jej świty.
Przy okazji wspomnianego biegu doszło do kolejnego faux pas - wcześniej było już zapytanie pani minister: "Kto wymyślił, aby w Superpucharze grały akurat Wisła z Legią", a teraz z jej ust padło "jeden z pięciu" polskich stadionów na Euro 2012. Tętno mogło się podnieść prezydentowi Krakowa, Jackowi Majchrowskiemu, który miał prawo pomyśleć: "Czyżby UEFA zweryfikowała plany i dopuściła Kraków do mistrzostw?"
Zresztą biegi, to jakaś zbawcza pokuta w opinii polityków. Najpierw mi mieliśmy ministra Grabarczyka, który deklarował, że jeśli nie ukończy autostrady na czas, to pokona ten dystans biegiem, a teraz panią minister Muchę krążącą wokół Narodowego. Półmaraton Warszawski już w marcu, zapraszamy!
Dyskutuj na blogu autora
Artykuł pochodzi z kategorii: Euro2012
Michał Białoński


Wasze komentarze (50)