Euro2012
Robert Lewandowski - sylwetka
Robert Lewandowski przebojem wdarł się do ligi niemieckiej. Błyskawicznie zaaklimatyzował się u naszych zachodnich sąsiadów i z powodzeniem radzi sobie w silnej Borussii Dortmund. Z jakim skutkiem? W ostatnim sezonie jego zespół wywalczył mistrzostwo Niemiec.
"Lewy" ma wszelkie predyspozycje do tego, żeby wkrótce stać się gwiazdą światowego formatu. Imponuje szybkością, a przy tym jest świetnie wyszkolony technicznie, co przy jego wzroście może budzić uzasadnione wątpliwości.
- Nie uważam, żeby w pełni wykorzystywał swój potencjał - twierdzi z przekonaniem trener Jurgen Klopp, który słynie z tego, że nie boi się stawiać na młodych piłkarzy.
To w tej chwili zdecydowanie najlepszy napastnik, którego ma do dyspozycji Franciszek Smuda. Co więcej, jest jedynym Polakiem, który regularnie zdobywa bramki w silnej lidze zagranicznej. Po prawie dwóch latach przerwał naszą strzelecką niemoc w elitarnych rozgrywkach Ligi Mistrzów.
"Lewy" nie należy do typowych łowców bramek. Nie jest typem lisa pola karnego. Często bowiem wraca się po futbolówkę pełniąc role pierwszego obrońcy zespołu. Tym samym pracuje na świetne noty swoich kolegów.
- Oczekuje od niego jeszcze większej koncentracji w grze i jeszcze większego zaangażowania w walce o piłkę. Chciałbym też, aby wypracowywał dla nas więcej stałych fragmentów gry - charakteryzuje swojego podopiecznego szkoleniowiec BVB.
Utalentowany polski piłkarz najlepiej czuje się w roli wysuniętego napastnika, lecz z konieczności trener Klopp często ustawia go na pozycji numer 10, gdyż miejsce na szpicy jest zarezerwowane dla Lucasa Barriosa. - W zeszłym sezonie dobrze sobie na niej radziłem. Ale ja jestem przede wszystkim napastnikiem - przypomina Polak, który szybko stał się pierwszoplanową postacią drużyny z Westfalenstadion.
Lewandowski nigdy nie miał problemów z szybką aklimatyzacją. Perspektywiczny napastnik futbolowego rzemiosła uczył się w Warszawie, lecz piłkarsko ukształtował się w Poznaniu. To właśnie grając w barwach poznańskiego Lech wypłynął na głęboką wodą i po raz pierwszy pokazał się na arenie międzynarodowej.
W czerwcu 2010 roku poznański klub na sprzedaży ówczesnego króla strzelców naszej ligi zarobił łącznie 4,5 miliona euro. Legia Warszawa do dzisiaj pluje sobie w brodę za to, że z rąk wypuściła talent czystej wody. Były dyrektor sportowy warszawskiego klubu Mirosław Trzeciak z łatwością potrafił podziękować za grę perspektywicznemu zawodnikowi dając mu do zrozumienia, iż nie jest on potrzebny.
Zdolny piłkarz nie pozwolił o sobie zapomnieć. W 2006 roku przeniósł się do Znicza Pruszków. Dużą rolę przy tym ruchu odegrała mama Roberta, która była trenerką pruszkowskich siatkarek. W III-ligowym Zniczu Robert imponował zabójczą skutecznością - został królem strzelców, a po awansie do drugiej ligi powtórzył ten wyczyn. Wtedy związał się z Cezarym Kucharskim, który w imieniu zawodnika negocjował kontrakty z największymi klubami w Polsce. Ostateczny wybór padł na "Kolejorza".
Z orzełkiem na piersi po raz pierwszych zagrał po nieudanych mistrzostwach Europy w 2008 roku. Debiut miał niezwykle udany. Ustalił końcowy wynik w meczu z San Marino 2-0. Co prawda przeciwnik nie był zbyt wymagający, ale jednak gol ten miał sporą wartość, bowiem strzelony został w ramach eliminacji do mistrzostw świata 2010.
Lewandowski pochodzi ze sportowej rodziny. Jego ojciec uprawiał judo i kopał piłkę w Hutniku Warszawa, natomiast matka była siatkarką pierwszoligowego AZS Warszawa. Ciągłą rywalizację i boiskowy charakter ma więc w genach.
Robert Lewandowski
Urodzony 21 sierpnia 1984 roku w Warszawie
Wzrost: 184 cm
Waga: 78 kg
Pozycja na boisku: ofensywny pomocnik lub napastnik
Kariera
2004/05
Varsovia Warszawa (juniorzy), Delta Warszawa
2005/06
Legia II Warszawa
2006/07
Znicz Pruszków
2007/08
Znicz Pruszków
2008/09
Lech Poznań (Ekstraklasa) 30 meczów 14 goli
2009/10
Lech Poznań (Ekstraklasa) 28 meczów 18 goli
2010/11
Borussia Dortmund (Bundesliga) 33 mecze 8 goli
2011/12 (stan na 20 października)
Borussia Dortmund (Bundesliga) 7 meczów 4 gole
W reprezentacji 38 meczów, 11 goli


Wasze komentarze