Polska-Euro2012
Saganowski: Boruca skreślać nie wolno
- Artur Boruc nie raz i nie dwa ratował nasz zespół. Uważam, że po przejściach w życiu prywatnym nie można skreślać człowieka, który wnosi dużo do tego zespołu - powiedział nam napastnik reprezentacji Polski Marek Saganowski, któremu spodobało się, że Leo Beenhakker ponownie powołał do kadry bramkarza Celtiku.
INTERIA.PL: Przed Wami ostatnia próba przed meczami eliminacyjnymi do MŚ z Grecją. Jakie w kadrze panują nastroje?
MAREK SAGANOWSKI, napastnik reprezentacji Polski i FC Southampton: - Samopoczucie jest dobre, bo na zgrupowaniach reprezentacji panuje zawsze fajna atmosfera. Mam nadzieję, że w meczu z Grecją pokażemy się z jak najlepszej strony, a zagramy w optymalnym składzie. Nikt nie wypadł z zawodników, którzy byli powoływani wcześniej, nikt nie doznał kontuzji, więc zanosi się na to, że będzie ciekawie.
MAREK SAGANOWSKI SPECJALNIE DLA INTERIA.PL
Tym ciekawiej, że jest wśród Was nowy kadrowicz - Ludovic Obraniak, który nie mówi po polsku. Jak wobec tego poradzicie sobie z wkomponowaniem go do zespołu?
- Każdy będzie potrzebował czasu, żeby zrozumieć, jak on gra. Tak samo, jak on będzie potrzebował paru meczów, żeby zrozumieć, jak my gramy. Z pewnością jest to jednak zawodnik, który gra w mocnej lidze, w niezłym zespole - OSC Lille. Wynika z tego, że Obraniak to mocny piłkarz, który poradzi sobie z wkomponowaniem do składu.
Do składu wraca Artur Boruc. Trener wybaczył mu te wpadki z meczów ze Słowacją i Irlandią Płn. To dobry pomysł?
- Oczywiście, że tak. Każdy z nas jest tu potrzebny, tym bardziej Artur, który nieraz udowodnił, że potrafi w pojedynkę wybronić cały mecz, a my strzelając jednego gola wygrywamy to spotkanie. Boruc nie raz i nie dwa ratował nasz zespół.
Uważam, że po przejściach w życiu prywatnym nie można skreślać człowieka, który wnosi dużo do tego zespołu. Dlatego zostawmy sprawy prywatne z jednej strony, a sportowe z drugiej.
Trener Beenhakker bardzo mocno Cię poparł. Powiedział, że nie widzi problemu w tym, że Twój klub - FC Suthampton spadł do III ligi, bo liczy się tylko to, jak grasz, a nie gdzie grasz.
- Znalazłem się w dziwnej sytuacji. Nie poddaję się jednak i biorę pod uwagę to, że do końca okienka transferowego zostały dwa tygodnie. W tamtym roku miałem podobną sytuację i wylądowałem w Aalborgu, grałem w Lidze Mistrzów. Dlatego teraz zachowuję spokój, a czas pokaże, gdzie będę grał.
Z drugiej strony jednak teraz nie będzie łatwo mi odejść. A to dlatego, że w klubie pojawił się nowy właściciel, który jest w stanie mnie utrzymywać. Zatem jeśli tylko trener będzie mnie chciał, to będę musiał zostać w Southampton.
Czy przy ewentualnych planach zmiany klubu bierzesz pod uwagę powrót do polskiej ligi, tak jak zrobił Marcin Mięciel, który wrócił do Legii?
- Brałem to pod uwagę, ale jest taka sytuacja, że Southampton zażądał za mnie odszkodowanie i polskich klubów na wypłacenie go nie stać.
Sam wiesz, jak trudno nam będzie awansować do mistrzostw świata w RPA. Pogubiliśmy już za dużo punktów. Co może być naszym atutem w jesiennych meczach eliminacyjnych?
- Kilka ważnych meczów gramy u siebie i to jest atut. Szczególnie ważny będzie pierwszy mecz z Irlandią Płn (w "Kotle Czarownic" w Chorzowie - przyp. red.). U siebie zagramy również ze Słowacją. Te dwa mecze pokażą, w jakim miejscu jesteśmy.
Grecja to dobry rywal na ten moment?
- Na pewno to dobry przeciwnik. Mają kilku dobrych zawodników. Został nam niecały miesiąc do meczów eliminacyjnych. Przed nimi zagramy kilka meczów ligowych i każdy z nas pokaże w lidze, w jakiej jest formie. Grecja to groźny przeciwnik, potyczka z nią jest ważna, ale jakby nie było zostało jeszcze kilka tygodni do następnego meczu.
Rozmawiał w Bydgoszczy Michał Białoński
CZYTAJ TAKŻE:
Kadra - ostatnia deska ratunku polskiej piłki
Wołowski: Kariera Smolarka stanęła w martwym punkcie
"Obraniak w stresogennej sytuacji"
Beenhakker: Nie wykopałem Boruca


Wasze komentarze